Chcesz odzyskać eks to musisz stać się gościem którego dziewczyna poznała i wzbudzić w niej te emocje.Oczywiscie ona też musi tego chcieć. Ale bez pokazania jej że już nie popełniasz tych samych błędów nie uda Ci się to.Wiec bierz się do pracy i zmień a jest szansa.
Przestać dzwonić, pisać, spotykać się. Żyć aktywnie i to tak, żeby przez znajomych do niej doszło, że masz się świetnie i jesteś bardzo zadowolony z życia. Nic tak nie otrzeźwia
A teraz dziewczyna jest bez ochrony, ponieważ nie ma przy niej Cole’a. Kaylee wkrótce zostaje porwana, a jej życie zmienia się w koszmar. Na kobietę jak grom z jasnego nieba spadają brutalne tajemnice z przeszłości, które jeszcze bardziej ciągną ją w dół. Czy Cole jej pomoże?
Słyszałeś, że Twoja była umawia się teraz z jakimś innym facetem. Czujesz, że to Cię dosłownie zabija. Widzisz tylko jedną rzecz, która Ci ją
Zobaczmy zatem, jak odzyskać żonę, która odeszła! 1. Zostaw jej przestrzeń. Pierwszą radą, jakiej chcę ci udzielić, jest zostawienie jej przestrzeni przez zaakceptowanie na moment faktu, że wasz związek się rozpadł. To oznacza, że będziesz musiał szczerze z nią porozmawiać i powiedzieć jej coś w tym rodzaju:
To, co znajdziesz poniżej, to kompletny przewodnik krok po kroku, jak odzyskać kobietę, która odeszła, dzięki któremu poznasz: przyczyny, dla których dziewczyna rozstaje się z chłopakiem; 6 błędów, których należy unikać, jeśli chcesz ją odzyskać; 6 reguł, których musisz się trzymać, by do niej wrócić; 7 technik
Daj sobie czas. Nie chciej wszystkiego od razu. Oboje potrzebujecie czasu, aby odzyskać pewność siebie i poczucie własnej wartości. Musi też przyjść ten odpowiedni moment na to, abyś chciał/chciała sweg byłego partnera czy partnerkę odzyskać. Nie możesz przecież ponownie „wskoczyć“ do tego samego i powtarzać stare błędy.
Muszę ją odzyskać! Muszę coś zrobić, żeby do mnie wróciła i żeby znowu było między nami jak dawniej! Tak przeważnie myślą facece. Taka nasza natura. Pojawia się problem: w tym wypadku rozpad związku i strata ukochanej. A my jako zadaniowcy od razu szukamy rozwiązaniu problemu. Powiem CI co najlepiej zrobić zaraz po rozstaniu.
Zapamiętaj mnie Nie zalecane na współdzielonych komputerach. Zostawila mnie dziewczyna, jak ją odzyskać. Przez Gość gość, Sierpień 10, 2015 w Życie uczuciowe. Poprzednia; 1; 2;
2.1 Krok 1: Zrozumienie. 2.2 Krok 2: Dokonywanie pozytywnych zmian, aby odzyskać swoją byłą dziewczynę. 2.3 Krok 3: Przywrócenie komunikacji, aby ponownie połączyć się z byłą dziewczyną. 2.4 Krok 4: Sztuka przeprosin: Okazywanie prawdziwej skruchy za przeszłe błędy.
exLt.
Autor Wiadomość pawel44 Dołączył: 01 Maj 2014Posty: 2 Wysłany: 2014-05-01, 13:24 Zostawiła mnie dziewczyna Kocham Ją jak ją odzyskać Polecający: stronywww jj Ostatnio zmieniony przez pawel44 2014-08-16, 14:42, w całości zmieniany 1 raz Martina Zaproszone osoby: 14 Tytuł: słodziak *^_^* Dołączyła: 11 Paź 2005Posty: 15490Skąd: Poznań Wysłany: 2014-05-02, 08:26 pawel44 napisał/a: ja dla niej z żółciłem pracę jebłam i już nie wstanę : D ogólnie to dziewczyna pod tytułem "sprzedaj coś i przyjedź" nie jest za bardzo warta zachodu, a dlaczego ona nie mogła przyjechać do Twojej miejscowości w której masz pracę i lepsze warunki niż tam u niej? jeśli wszystko jest tak jak napisałeś to dziewczyna nie jest warta nawet żeby sobie nią tyłek podetrzeć, roszczeniowa postawa dumnej księżniczki, zero zrozumienia... daj sobie spokój, sądzę że nietrudno będzie znaleźć dziewczynę po stokroć lepszą niż ona. _________________niezależność, radość życia, brak obsesji ♫ major1988 Dołączył: 06 Sie 2014Posty: 8 Wysłany: 2014-08-21, 22:08 Daj sobie spokój są bardziej wartościowe dziewczyny groteska Dołączył: 17 Gru 2013Posty: 335 Wysłany: 2014-08-29, 02:22 Cóż...myślę że dziewczyna nie zostawiła autora wątku bez powodu skoro się tak mazgaił. Teraz to już chyba pozostanie mu tylko przeczytanie porządnego poradnika o tym jak odzyskać dziewczynę. Może się uda...trzymajmy kciuki, bo w końcu prawdziwa miłość zwycięża Wyświetl posty z ostatnich: Nie możesz pisać nowych tematówNie możesz odpowiadać w tematachNie możesz zmieniać swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz głosować w ankietachNie możesz załączać plików na tym forumMożesz ściągać załączniki na tym forum Dodaj temat do UlubionychWersja do druku
Witam, To mój pierwszy post na tym forum, witam więc wszystkich forumowiczów. W tym wątku chcę się z Wami podzielić tym co mnie spotkało, a także moimi przemyśleniami i działaniami, jakie podjąłem. Całkiem możliwe, że wielu osobom nie będzie chciało się czytać moich wypocić, jednak nawet samo pisanie mi pomaga. A może i moja pisanina komuś pomoże... W każdym razie zapraszam do czytania i Rozstanie to trudna sprawa, z którą niełatwo sobie poradzić. Zwłaszcza, jeśli związek został zakończony przez drugą stronę, a sam związek trwał dłuższy czas, i było dużo zaangażowania emocjonalnego. Tak jak i w moim przypadku. Mam 22 lata, a mój związek został zakończony przez Nią, po całych 3 latach... Na początku, może opiszę moją historię, inną, ale jakże częstą. Postaram się nie przynudzać. Moje życie mogę teraz podzielić na 3 okresy. 1. Okres "PRZED" Byłem wtedy nieśmiałym, otyłym chłopcem, który miał mało znajomych, kolegów. Tych lojalnych i wiernych mogłem policzyć na palcach jednej dłoni, a i czasem ona nie była potrzebna, jeśli rozumiesz o to mi chodzi. W pewnym momencie zrozumiałem, że fajnie byłoby mieć dziewczynę. Niestety każde moje starania rozbijały się o ścianę, powodując, że nie do końca umiem okazywać swoje uczucia, a i mój nastrój wcale się nie polepszał. Poszedłem jednak do liceum, poznałem kilku fajnych ludzi. Przyszedł czas osiemnastek, na część których byłem zaproszony, co mnie ucieszyło. Oznaczało to, że jednak kilka osób mnie lubi. Na jednej z nich, w listopadzie, poznałem Ją. Można powiedzieć, że powoli zaczynał się kolejny rozdział osoby już pełnoletniej, który cenił samotność, ale nie chciał jej spędzać sam. 2. Okres "W TRAKCIE" W tym okresie zmieniły się nieco moje priorytety, i ogólne nastawienie do życia. Przestałem stronić od ludzi, częściej i chętniej wychodziłem z domu. Większość czasu i tak spędzałem z Nią. A były to wspaniałe chwile. Tutaj się nieco rozpiszę, za co od razu przepraszam. Po poznaniu Jej, zaczęliśmy się spotykać, spcerować wzdłuż Wisły, rozmawiając na różne tematy. W końcu w okresie Nowego Roku, postanowiłem do Niej wystartować. Dopiero w lutym zebrałem się na odwagę, wyznając, że chciałbym coś więcej od naszej znajomości. Dostałem kosza, jednak nie wpłynęło to na nasze stosunki. Nie minęło dużo czasu, bo we wrześniu tego samego roku, to Ona wykonała krok, który spotkał się z moim pozytywnym przyjęciem. Zeszliśmy się. Spędzaliśmy więcej czasu, i nie były to tylko rozmowy. Zakochani po uszy. Co jakiś czas, przy okazji np. rocznicy, czy tak o, stawialiśmy sobie pytania, dotyczące naszego związku, czy coś byśmy zmienili, czy coś nas nudzi, tego typu. Do naszej trzeciej rocznicy było niedaleko, więc i przy okazji pojawiły się te pytania. Nie było żadnych większych wniosków, więc ustaliliśmy, że jak coś wymyślimy, to podzielimy się tym z drugą osobą. Ona była na takim kierunku, gdzie musiała odbywać wakacyjne praktyki, więc nieraz robiłem Jej niespodzianki, przyjeżdając po Nia, z drożdzówką i piciem, by ją odwieźć do domu i spędzić razem czas. Tak też było jakiś tydzień po naszej 3. rocznicy. Przyjechałem, Ona wyszła, przywitaliśmy się. Dodam w tym momencie, że wyszedłem od niej z domu dzień wcześniej, po wspólnie spędzonej nocy, pomagając jej przy imprezie urodzinowej, i nic nie zapowiadało, teog co miało dopiero nastąpić. Teraz przyznam, że coś mi świtało, że w ostatnich dniach zachowywała się nieco inaczej, lecz nie przywiązałem do tego większej wagi. Ale wrócę do wątku. Spotkaliśmy się, przywitaliśmy się. Ona od razu zaczęła, że chce poważnie porozmawiać. Powiedziała, że przemyślała sobie nasz związek i doszła do wniosku, że dla niej ten związek jest już bardziej przyzwyczajeniem, że to już nie to, co było na początku. Byłem tak zaskoczony, że nie wiedziałem co powiedzieć, choć powoli dochodziło do mnie to co Ona mówiła. Nie trwało to długo. Na koniec powiedziała, że sama wróci do domu. Kazałem więc Jej iść, a sam wsiadłem do auta. Minęło dobre 10 minut, zanim się pozbierałem na tyle, by pojechać. Następnego dnia, ponownie się z nią spotkałem, mając nadzieję, że to tylko fałszywy alarm, jednak myliłem się. Okazało się, że były dwa powody takich a nie innych wniosków. Po pierwsze pojawił się ktoś na horyzoncie, ale stwierdziła się nieważne. Po drugie, te nasz pytania skłoniły ją do przemyśleń, przez co doszła do takich a nie innych wniosków. Mój świat legł w gruzach. Wtedy też widzieliśmy się po raz ostatni. 3. Okres "PO" Od momentu naszego ostatniego spotkania minęły trzy tygodnie, a w tym wątku chcę się skupić właśnie na tym okresie. Nie minęło wiele czasu, więc nie ma na razie wiele do opowiedzenia. Dość, że niedawno zakończyłem żałobę po związku z Nią, a teraz na nowo próbuję sobie poukładać chaos. Ten wątek ma więc kilka celów. Po pierwsze, chcę, poprzez pisanie, poukładać sobie moje przemyślenia (więc może nie do końca zakończyłem żałobę). Po drugie, chcę się skupić na tym wątku, by skierować tutaj moje myśli, zamiast adresować je do Niej. Po trzecie, może się okazać, Drogi Czytelniku, że i Ty masz podobny problem, a ten wątek pomoże Tobie, podobnie jak i mojej dalej...? Stwierdziłem, że odezwę się do Niej, jak sobie pozbieram po tym, o czym nie omieszkałem Jej powiedzieć podczas naszego ostatniego spotkania. Pierwsze kilkanaście dni, to była istna masakra. Działałem na autopilocie ciągle rozmyślając, o tym, co się stało, dlaczego się stało, co by było gdyby, itd. Nastrój poleciał na łeb na szyję, a przed znajomymi udaję, że się trzymam, że wszystko w porządku. A przecież nie jest! Dla mnie najgorszym uczuciem było (i nadal jest), że pozwoliłem Jej tak po prostu odejść, bez żadnej walki. Niby okej, bo czemu miałbym Ją zmuszać do czegoś, czego nie chce. Ale z drugiej strony, jak mogłem być tak głupi, żeby wypuścić moją ukochaną dziewczynę z rąk. To istna bitwa ze sobą. Co zrobić, zadzwonić do Niej, prosić, żeby wróciła, ale po co jak już nie kocha, a może dać sobie z Nią spokój? A może jednak kocha? Ale przecież Ona ma teraz swoje życie, całkiem osobne od mojego. Może Ona to też przeżywa? Może jest iskierka nadziei? Całymi dniami walczę z pokusą by się z Nią spotkać, albo żeby zadzwonić, porozmawiać. Wiem jednak, że to nie będzie dobry pomysł, w końcu chcę się jakoś pozbierać, wyleczyć z uzależnienia od Jej obecności. Jednak coś mówi mi, że może jednak sobie przemyślała, i że chce wrócić. Walka samego ze sobą. Mimo iż obiecałem sobie zero kontaktu, dwa razy przegrałem z moją naiwnością. Za pierwszym razem zadzwoniłem do Niej wieczorem, jakoś tydzień po. Że chcę, żeby wróciła, że Ją dalej kocham, że głupi byłem, że tak po prostu pozwoliłem Jej odejść, że bez walki i w ogóle. Jak można się spodziewać, powiedziała, że to nie ma sensu, że będzie to mnie tylko ranić, że na pewno znajdę kogoś innego. No nic. Za drugim razem, po kolejnym tygodniu, napisałem do Niej, że jest mi ciężko, i że chciałbym się spotkać. I tym razem odmowa. W sumie mija tydzień od naszej ostatniego kontaktu. Teraz, gdy to piszę, jest bardzo podobnie. Znowu walczę ze sobą, by do Niej się odezwać, że może jednak... Ale z drugiej strony po co... Można powiedzieć, że powoli wychodzę z żałoby po związku, choć przyznam, że nie jest łatwo. Często o Niej myślę, nieraz sam siebie raniłem myślami, co teraz robi, że pewnie razem ze swoimi przyjaciółkami chodzi do klubów, dobrze się bawi, być może nawet z innymi facetami.