Bo w oczach tkwi siła duszy. wyczytaj.pl - wiersze, poezja, cytaty, aforyzmy, życzenia, przysłowia, powiedzenia, dowcipy, wyliczanki, rymowanki, smsy, imiennik Strona Główna
Oprócz tego brałam udział w szkoleniach u Daniela Sobieśniewskiego i Karoliny Matraszek (dyplomowanych Mistrzów wizażu) oraz u Maxineczki, w renomowanej szkole Pro Make Up Academy w Warszawie. Podsumowaniem dotychczasowych szkół, warsztatów i szkoleń jest zdanie egzaminu państwowego i uzyskanie tytułu czeladnika w zawodzie
Vir quidam cenam dabat, ad quam Diogenes invitatus est. Philosophus togam sordidam induit, neque barbam totondit, neque capillos compsit. Domum viri advenit sed servi eum abegerunt: Abi, sceleste - inquiunt - tu es pauper.
.. bo w oczach tkwi siła duszy Hadassa Moderatorka . Posty: 22168 Dołączył(a): 14 mar 2013, o 10:43. Re: X czy Y ?? przez Snajper » 29 maja 2014, o 07:50 .
Bo co jak co, ale kremy do rąk to ja jestem w stanie ocenić. Moje łapki przeszły już swoje. I przy najmniejszym zimnie robią się całe czerwone i pęka im skóra. Do tego same z siebie są bardzo suche i szorstkie. Także od kremu do rąk wymagam sporo. I muszę powiedzieć, że ten kremik daje radę.
.. bo w oczach tkwi siła duszy Hadassa Moderatorka . Posty: 22168 Dołączył(a): 14 mar 2013, o 10:43. Re: Opisz osobke wyzej ;) przez Adidasowa » 22 lis 2013
3 miesięczne dziecko to już nie noworodek, nie potrzebuje specjalnego dogrzewania. W maju, jak było 20 stopni, to mój 3,5 miesięczny synek miał na sobie body z krótkim rękawem, półśpiochy, bluzę, skarpety, przykryty cienkim kocykiem. Bez czapki, tylko jak wyjmowałam go z gondoli, to zakładałam chusteczkę, jeśli wiał wiatr lub
- słabe opakowanie, tonik wylewa się spod nakrętki jak nie stoi w pozycji pionowej ;) w związku z czym nie nadaje się na podróże Tonik oceniam na 9,5 /10 - chciałam dać 10 ale ze względu na cenę nie mogę.
Kupiłam go rok temu, a jeszcze nie zasechł. W promocji kosztuje niecałe 6 zł, a jakie on cuda potrafi zrobić z rzęsami.. :) Szczoteczka dziwna, malutka, ale w miarę dobrze mi się z nią pracuje. Świetnie wydłuża i pogrubia, niestety na początku lubi sklejać, ale jak podeschnie, wszystko jest w porządku.
''Bo w oczach tkwi siła duszy'' Paulo Coelho - ''Alchemik'' sobota, 10 sierpnia 2019. Mam w głowie takie zakamarki, których nikt nigdy nie powinien odwiedzać
gqsQ0. Because it's in the eyes where the might of the spirit ten sposób brzmi bardziej poetycko. I rada: nigdy nie używaj translatorów... One są okropne.
Pod koniec rozdziału znajdują się rzeczy troszkę +18 Scorpius siedział na łóżku i czytał książkę. Nudziło mu się niemiłosiernie, a ta mała, ruda wiedźma wciąż spała. Budziła się tylko na posiłki i mycie, potem znowu kładła głowę na poduszce i w ciągu paru sekund zasypiała. I weź tu człowieku wysiedź spokojnie 2 tygodnie. Pomfrey wkurzyła się jak ostatnio Ślizgoni wparowali do blondyna w środku nocy i kategorycznie zakazała jakichkolwiek odwiedzin. Straszna z niej sztywniara. Tak czy owak teraz jedyną rozrywką Malfoya było czytanie, czego szczerze nienawidził. Rozdrażniony trzasnął książką w nadziei, że rozbudzi tym pannę Potter i trochę się z niej ponabija. Ale nic to nie dało. Nie mógł już tego znieść, wychylił się z łóżka, aż jego palce dotknęły pleców Lily. Jeszcze tylko parę milimetrów. Szturchnął dziewczynę mocno prosto w połamane żebra. Tak jak się domyślał, rudowłosa wrzasnęła i podskoczyła na łóżku. Odwróciła się do niego ze łzami w oczach. -Co ty wyprawiasz imbecylu? Chcesz mnie zabić? – ryknęła. Malfoy spojrzał w jej zapłakane oczy. ~~~~ Lily siedziała na trawie przed Malfoy Manor i płakała. Na wielkim drzewie żyła wiewiórka, którą dokarmiała trzy miesiące. Rano przyszła jak zwykle z orzeszkami, ale pod drzewem zobaczyła tylko małe ciałko zwierzątka. Próbowała je obudzić, ale to na nic, wiewiórka nie żyła. Siedziała i patrzyła na nią już jakieś pół godziny, ale wciąż nie mogła się uspokoić. Była tak przejęta rozpaczaniem po zwierzątku, że nie zauważyła jak ktoś wyszedł z willi. -Lilcia, czemu płaczesz? Co się stało? Panna Potter odwróciła się i spojrzała swoimi wielkimi, zapłakanymi oczami prosto w bezduszne oczy Scorpiusa. ~~~~ Widok tych oczu sprzed lat powrócił do Malfoya. Czemu ich przeszłość tak go prześladowała na każdym kroku? Wszystkie sytuacje z życia dziennego przypominały mu o niej i tym co było kiedyś. Zapamiętał każdy dzień spędzony razem. I wstydził się tego, bardzo się wstydził. Co by było gdyby koledzy dowiedzieli się o jego słabości. Nie ukrywał, że dzieciństwo z rudowłosą było najlepszym okresem jego życia. Coś kazało mu wstać, pokuśtykać do niej i najnormalniej w świecie ją przytulić. Na ten moment odechciało mu się być wrednym Scorpiusem Malfoyem. Tak też zrobił. Gdy podniósł się z łóżka, Lily zrobiła przerażoną minę. Bała się, że chce jej coś zrobić, w końcu mogła się wszystkiego spodziewać po blondynie. Jakie było jej zaskoczenie, kiedy chłopak po prostu złapał ją w objęcia. Poczuła męskie perfumy, twarde mięśnie i ciepło bijące od jego ciała. Nigdy nie była przytulana przez faceta. Oprócz rodziny rzecz jasna. No i w dzieciństwie przez Scorpiusa… tak jak teraz. Westchnęła i wtuliła w niego głowę. Młody Malfoy pogłaskał ją po włosach. W końcu uprzytomniał sobie co robi i odlepił się od Lily. Zerknął na nią, była cała czerwona, oczy miała rozbiegane. Nie mógł się powstrzymać od kpiącego uśmieszku i uwagi: -Podobało się jak największy casanova cię przytulał? I powrócił stary, wredny Malfoy. W Lily się zagotowało. Więc to była tylko podpucha. Zachciało jej się płakać jeszcze bardziej niż przed chwilą. Podniosła kule i z zaciętą miną pokuśtykała do łazienki, aby na spokojnie pomyśleć i się uspokoić. Nie chciała w końcu żeby blondyn odniósł sukces i zobaczył jej łzy. Ale chłopak widząc jej minę, wiedział że prędzej czy później się rozpłacze. Nie był z siebie zbytnio zadowolony. Miał być miły, a skończyło się tak jak zawsze. No cóż, nikt nie jest idealny. Westchnął i z powrotem położył się do swojego łóżka, założył ręce za głowę i zaczął pływać w chmurach. W tym samym czasie panna Potter stała w łazience i wypłakiwała sobie oczy. Durny Malfoy, zawsze taki sam. Jak ona mogła w ogóle pomyśleć, że tym razem to było coś więcej. Jak mogła pozwolić mu się przytulić. Jak mogła być tak głupia. Zerknęła na swoje odbicie w lustrze. Oczy miała zaczerwienione, na policzkach wypieki. Włosy miała potargane i przetłuszczone. Jeszcze pokaże Zabiniemu, co traci. Wszyscy faceci w Hogwarcie pożałują, jak ją kiedyś traktowali. Uśmiechnęła się szeroko pokazując białe zęby po czym umyła włosy. Ogólnie się odświeżyła, założyła obcisłe leginsy, koszulkę na ramiączka i przejrzała się w lustrze. Wyglądała o wiele lepiej, jej piersi i nogi były podkreślone, nie wspominając nic o tyłku. Ciekawe co Ty na to, panie Malfoy. Ruda wcale się nie zastanawiając z hukiem wyszła z łazienki. Udawała, że wcale nie patrzy na Malfoya. Wskoczyła z powrotem na swoje łóżko i zaczęła czytać podręcznik do eliksirów. Dopiero po jakimś czasie zerknęła na blondyna. Wpatrywał jej się w piersi, co wcale jej nie zdziwiło. -Co Malfoy? Nigdy cycków nie widziałeś? – zakpiła. Scorpius zrobił urażoną minę. Ale rzeczywiście, taka była prawda. Niby był podrywaczem i tak dalej. Ale gdyby każda dziewczyna w szkole rozmawiała z każdą na każdy temat, wiedziałyby że blondyn jest prawiczkiem. Całować, owszem całował się, ale z żadną jeszcze nie spał. To go trochę wkurzyło. -Uwierz mi Potter, widziałem lepsze. -Jasne. Po tej jakże krótkiej rozmowie każdy zajął się swoimi sprawami. Panna Potter wróciła do swojej książki z eliksirami. Nawet nie wiedziała co czyta. Jej głowa była zajęta czym innym. A mianowicie Joshem Zabinim. Czemu akurat on? Na łóżku obok Scorpius siedział wyprostowany i patrzył na Gryfonkę. Nie zdawał sobie sprawy, że dziewczyna jest już tak dorosła. Kiedy to wszystko się stało? Kiedy urosły jej piersi? Kiedy jej rude włosy do brody, sięgnęły pośladków? Widywał ją codziennie, a nie zarejestrował jak Lily się zmieniała. ~~~~ -Dobra, dam wam dzisiaj nowe lekarstwo. Możecie czuć po nim zawroty głowy i inne takie. Wasze kości tej nocy będą wam dość mocno dokuczać, więc dostajecie coś w rodzaju mugolskiego ‘głupiego jasia’. Pomfrey szybko podała im wywary, a następnie gasząc światła, poszła do siebie. Lily od razu poczuła jak działa owe ‘lekarstwo’. Poczuła się jakby była pijana, nic nie czuła, nie widziała, wszystko ją śmieszyło. Malfoya złapało to odrobinę później. Dobre pół godziny leżeli na swoich łóżkach i cieszyli się do sufitu. Nagle, jak na komendę, oboje na siebie spojrzeli. Przestali się śmiać i patrzyli sobie głęboko w oczy. -Lil oć. – wymamrotał blondyn. Ruda jak na komendę podniosła się ze swojego łóżka, nie czuła bólu pozrywanych mięśni ani połamanych żeber. Scorpius podobnie, mimo swojej pękniętej miednicy, która zrastała się w ekspresowym tempie, pozwolił pannie Potter położyć się na sobie. Jej ciepłe, brązowe oczy wpatrywały się w jego szare, bezduszne. Lil pochyliła się i pocałowała blondyna w usta, po tym oboje zaczęli się głupkowato śmiać. Stali się niczym drapieżniki. Nie zważając na ból kości i mięśni kotłowali się w małym łóżku Malfoya, powoli zdejmując z siebie ubranie. Gdy zostali całkowicie nadzy, znów spokojnie na siebie spojrzeli. Rudowłosa pocałowała delikatnie Scorpiusa w szyję, a jego ręce nakierowała na swoje piersi. -Esz eo? (czy. Chcesz tego?) – wyjąkała. Nie wiadomo jak ale blondyn doskonale ją rozumiał. Kiwnął pomału głową i wszedł w nią brutalnie.